ZAPRASZAM NA STRONĘ
środa, 26 lutego 2020
poniedziałek, 24 listopada 2014
piątek, 14 listopada 2014
wtorek, 29 lipca 2014
METAFIZYKA GEOMETRII - wystawa w Galerii Sztuki w Legnicy
Karoliny Jaklewicz - nowa wersja języka geometrii.
Na początku swojej malarskiej drogi Karolina Jaklewicz podejmowała tematykę rozległych pejzaży i wedut. Ale nawet wtedy nie interesowało jej realistyczne odtwarzanie wybranych fragmentów rzeczywistości. Ciekawiła zaś linia horyzontu - wieczna, niezmienna, w każdej przestrzeni krajobrazowej inna, każdorazowo też znacząca coś innego. Ta linia, choć wciąż inaczej pojmowana, czasem urwana, kiedy indziej podwójna i na różnych poziomach sytuowana, pozostała obecna w twórczości artystki do dziś, poprzez kolejne etapy rozwoju jej wizji malarskiej. A jest ta wizja niezwykła, nawskroś oryginalna; nie nawiązuje ani się nie kojarzy z żadnym innym malarstwem współczesności czy przeszłości. Bo Jaklewicz - co dla artysty jest warunkiem sine qua non - w szczególny, sobie tylko właściwy sposób postrzega otaczający świat. Pomija jego szczegóły, których naturą jest materialność, a więc zmienność i nietrwałość, a stara się wydobyć i określać to, co istotne, trwałe i nieprzemijające; zatem nie materialne obiekty, ale iluzyjno-symboliczne zjawiska.
Służyła temu od wczesnych, młodzieńczych już obrazów postępująca redukcja, konsekwentne syntetyzowanie prowadzące do geometryzacji. Żadnych detali z rzeczywistości. Motywem jej płócien są sześciany, prostopadłościany, trójkąty czy stożki, nieco, jakby perspektywistycznie odkształcone - w sumie niemal czysta geometria. Ale jednocześnie są to geometryzujące czy geometryczne formy, ciężkie i chropawe, jakby mury z betonu. Robią wrażenie grubych i nieprzepuszczalnych, poruszona faktura podkreśla ich nieustępliwość, ostentacyjną materialność. A jednak nie są one z rzeczywistego świata przedmiotowości. Bo takich form - kanciastych i szorstkich, bezokiennych i bezinteresownych, przenikniętych całą gamą asocjacji i odczuć - nigdzie poza wyobraźnią nie ma i być nie może. Są spoza rzeczywistości także dlatego, że nieco przeistoczone, potrafią być przezroczyste, ulotne, przesuwają się wobec siebie, jak kształty ze szkła, widzialne na wylot, ujawniające w głębi, na drugim i trzecim planie, podobne do nich, przenikające się wzajemnie w przestrzeni. Są wypełnione intensywnymi doznaniami: hieratycznej wzniosłości, nadrealnej przestrzenności i lekkości odlotu czy pogodnej świetlistości; bywają też posępne, okaleczone bliznami. Taka geometria - uduchowiona, kosmiczna, a czasem antropomorficzna - nie zdarza się. Jest osobliwą właściwością Karoliny Jaklewicz.
W ciągu siedmiu lat, od ukończenia studiów artystki /w 2007 r./ ta jej szczególna geometria ulegała kolejnym przeobrażeniom. Ciężkie, przytłaczające mury ośmiokątnych brył, które się pojawiły na jej płótnach jeszcze w czas edukacji - z rozmaitym, zawsze intensywnym zabarwieniem emocjonalnym, zależnym od usytuowania tych brył w przestrzeni i wobec siebie - stanowiły główny motyw obrazów malarki do 2011 roku. Sytuowała je na pierwszym planie, wyrastające kanciasto i samotnie, piętrzące się nad sobą, albo nasuwające się na siebie. Były niepokojące. Miały też w sobie coś z geometrii paradoksalnej. Bo choć objęte wzrokiem wydawały się prawidłowo i logicznie zbudowane, to jednak nie dałoby się ich przenieść w trójwymiar. Nie wiadomo bowiem, czy, ile, gdzie i pod jakim kątem ustawione były ściany zamykające wieloboczne bryły. Zwłaszcza, gdy w roku 2011 stawały się one coraz częściej na wpół przezroczytse, przenikające się z innymi lub rozpływające w poświacie domyślnego nieba, w przestrzeni ponad horyzontem.
Rok 2012 przyniósł w poszukiwaniach Jaklewicz nową fazę. W coraz oszczędniejszych jej kompozycjach pojawiły się i zdobyły dominację formy ostrokątnego trójkąta czy stożka, zawsze ostrzem zwróconego ku górze. W tej nowej fazie silniej niż dotąd ujawnił się surrealny aspekt twórczości artystki. Owe ostrokątne formy, nie inaczej niż dawne bryły z betonu, mają swoje własne życie rzadko jeszcze związane z ziemskim bytem, a prawie zawsze ponadziemskie, głęboko uduchowione. Bywa, że pozostały na nich ślady po okaleczeniach. Bywa, że chwieją się na zawodnych cokołach, są lekkie, ulotne i wznoszą się ponad linię niedosiężnego horyzontu przesycone światłem metafizycznych przestrzeni. Wśród nich szczególną siłą działania wyróżnia się "Próba porozumienia" z 2012 r. - stożek od ziemi nieskazitelną bielą światła sięgający w niebo i wysoko gubiący swoje ostrze w świetliście białym bezkresie. Dodatkową symboliczną wymowę nadają mu dwa znaki, jakby w powietrzu zawieszone, krótkie kreski - niby materialne odcinki listew. Rzucają one na biel stożka cienie: u góry błękitna - symbol nieskończoności, nieba, życia duchowego; u dołu czerwona - symbolizująca element ziemski: krew, miłość czy walkę. Te znaki symboliczne, których materialne istnienie podkreślone jest wywołanym przez nie cieniem, paradoksalnie rzucanym nie tylko przez światło ale jakby także na światło - pozostaną obecne również w następnym etapie twórczości Jaklewicz.
Nowy ów etap roku 2013 oznacza radykalny proces redukcji i syntezy. Powstają wysublimowane kolorystycznie, nasycone magicznym światłem, puste przestrzenie, przecięte tylko opalizującą linią horyzontu. Paleta w tej świetlistości ograniczona została, jak - przykładowo- w "Tryptyku północnym" do śladów zaledwie, w jednej jego części - umbry i sepii, w innej - niebieskości i pruskiej zieleni, albo po prostu szarości. Jest nadto w częściach wspomnianego poliptyku i w innych obrazach artystki z tego czasu ważna znaczeniowo emanacja blasku ultramaryny. W tym też, ale intensywnym kolorze unosi się w powietrzu, rzucając cień na prześwietloną przestrzeń, kreskowy znak symboliczny duchowości i - w kolorze karminu - analogiczny emblemat ziemskości. Rozległe te i opustoszałe quasi-pejzażowe obrazy z północną w tytułach należą do najbardziej przejmujących i urodziwych płócien Karoliny.
Jednak potrzeba niestrudzonego szukania nowych rozwiązań i obszarów penetracji poprowadziła artystkę w 2014 r. do kolejnego etapu rozwoju jej wizji malarskiej. Obok dalszych, urzekających przestrzenią, światłem i orkiestracją wyrafinowanie subtelnych barw, zaczęły powstawać kompozycje z pozornie czystych geometrycznie form krystalicznych jak szlifowane, szlachetne kamienie. Od ich krawędzi lub idealnie gładkich, trójkątnych powierzchni intensywnie odbija się światło. I znowu, jak we wczesnych płótnach z wielościennymi bryłami z betonu, także i tu, w obrazach, których tytuły odwołują się do uranu, geometria tych struktur krystalicznych jest paradoksalna. Nie dałoby się ich odtworzyć w kształt stereometryczny. Nie wiadomo z której strony pada odbity w nich blask, które z trójkątnych ścianek kryształu są w tej strukturze wklęsłe, a które wypukłe, i jak ukształtowana być może odwrotna, niewidoczna strona tej struktury. Szczególną uwagę w owych obrazach "uranowych" zwraca kolor. Jest to w różnym, ale przeważnie bardzo intensywnym nasyceniu ultramaryna - barwa, do której wyjątkową wagę przywiązuje autorka. Traktuje ją jako "Drugą przestrzeń", "wewnętrzne światło, oazę spokoju i duchowości". Powiada: "metafizyczność ultramaryny jest powodem mojego od niej uzależnienia" i przytacza słowa Kandinskiego: "Im głębszy jest błękit tym mocnej wzywa człowieka w nieskończoność, budzi w nim tęsknotę za czystością, a wreszcie i transcendencją."
Niecodzienny jest stosunek artystki do jej geometrii i do stosowanych przez nią kolorów. Wszystko w jej malarstwie ma swoje łatwiej czytelne albo głębiej ukryte znaczenia. Nic nie jest tylko formą dla formy. Barwy mają swoje psychologicznie motywowane działanie i symboliczne przesłania. Geometria jest czynnikiem porządkującym. Odwołuje się nią Jaklewicz do przeczuwanego przez nią ładu i sensu wszechświata. W jej twórczości spełnia ona wielorakie zadania. Tak artykułuje je artystka: „jest dla mnie sposobem uniwersalizacji osobistych przeżyć i obserwacji, daje komfort dystansu i dyskrecji. Jest językiem uniwersalnym, a jednocześnie możliwym do indywidualnego zaanektowania. Wbrew racjonalnym korzeniom może być językiem emocji i poezji, co staram się unaocznić./…/ Wobec nadaktywnej rzeczywistości, w której żyję, geometria pozwala stworzyć iluzję ładu.”
Karolina Jaklewicz powołała do życia nowy, niestosowany dotąd rodzaj sztuki operującej geometrią, który by nazwać można surrealnym geometryzmem. Ten czynnik nadrealizmu – jak wcześniej tu wspominano – był już obecny w początkach twórczości artystki: w ciężkich, geometryzowanych bryłach o niewytłumaczalnej logicznie konstrukcji i usytuowaniu w przestrzeni, ulegających antropomorfizacji m.in. przez naznaczanie ich śladami ran. W miarę rozwoju twórczości malarki czynnik ten staje się coraz wyraźniej odczuwalny poprzez intensyfikację niezwykłego, ezoterycznego klimatu wypełniającego jej obrazy, przy czym niepośrednią rolę odgrywa w nich zawsze magia światła. Jest to tajemniczy obszar transcendencji; niezależnie od tego, czy ma ona charakter świecki, czy odnosi się do Absolutu.
Bożena Kowalska
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
poniedziałek, 10 lutego 2014
poniedziałek, 20 stycznia 2014
środa, 4 grudnia 2013
Foyer Teatru Polskiego we Wrocławiu,
ul. G. Zapolskiej 3
wernisaż 15 grudnia 2013, godz. 18:30
Karolina Jaklewicz/Jarosław Grulkowski
Ukryte znaczenia abstrakcyjnych form. Obrazy i rysunki – tak jak codzienne zapiski – realizowane w analogowym tempie, rytmicznie, lapidarnie.
Karolina Jaklewicz otwiera nierealne przestrzenie, komplikuje układy, dekonstruuje schematy postrzegania perspektywy. Z umownego punktu wyjścia wyprowadza historie balansujące na granicy iluzji i symbolu. Tworzy abstrakcyjne, lecz niebezosobowe kompozycje – bryły uwikłane w niespełnione labirynty, zewnętrznie mocne i zdecydowane, wewnętrznie niejednoznaczne i ulotne. Odbijające się od siebie własnym echem, odległe i osobne.
Jarosław Grulkowski portretuje szczegół, w gęstej atmosferze aksamitnych czerni tworzy akupunkturę zdarzeń, bada napięcie między skrajnościami. Jest w tym metodyczny, a jednak niepozbawiony czułości. Jego fotoprecyzyjne rysunki mogą być zapisem gry, estetycznym spisem treści. Powtarzalne konstelacje brył-punktów stają się rodzajem mantry, wyznaczają rytm kolejnych dni, prowokują do szukania różnic między pozornie podobnymi odsłonami projektu.
poniedziałek, 28 października 2013
niedziela, 15 września 2013
Serdecznie zapraszam na wystawę "Sztuka a transcendencja" do Galerii XXI w Warszawie.
Wystawa jest efektem 31. Międzynarodowego Pleneru dla Artystów Posługujących się Językiem Geometrii zorganizowanego przez krytyka sztuki dr Bożenę Kowalską.
Więcej informacji na stronie : http://www.galeriaxx1.pl/sztuka-a-transcendencja-wystawa-zbiorowa/
piątek, 22 marca 2013
Wernisaż "Akt przestrzeni/verte"
Wernisaż wystawy "Akt przestrzeni/verte" w obiektywie Kai Werbanowskiej /K Mag
czwartek, 8 listopada 2012
Wystawa doktorska - Aula ASP, Wrocław
Z przyjemnością informuję, że w dniu 8.11.2012 otrzymałam tytuł doktora sztuk pięknych. Temat pracy doktorskiej "Idea a forma geometryzująca w malarstwie", motto "Forma jest bowiem wypowiadaniem wewnętrznej treści" - Wasyl Kandyński.
czwartek, 27 września 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)






































